Kropla informacji w morzu danych – istotność wskaźników. Wnioski po cyklu spotkań w KDF Dialog

Zakończyliśmy cykl spotkań w kilku oddziałach Klubu Dyrektorów Finansowych „Dialog” na temat oceny istotności danych, wskaźników i raportów. Część dotycząca wskaźników makroekonomicznych znajduje się w serwisie programu „Made in Poland/Wyprodukowane w Polsce”: Wskaźniki, które dezinformują – część pierwsza, makroekonomiczna.

Poniżej kilka najważniejszych wniosków z naszych spotkań.

___________________________________________________________________

Danych historycznych i raportów przygotowywanych przez finanse jest na ogół pod dostatkiem, i tutaj trwa konkurs na metodę eliminacji nieistotnych. Najczęstsza – przez zaniechanie robienia i wysyłania, a następnie obserwowanie czy ktoś na ten brak zareaguje.

O ile to ograniczanie się w tym zakresie jest ciężką świadomą pracą, o tyle inflacja wskaźników i raportów następuje z łatwością i często bez świadomości zaśmiecania zbioru informacji. „Do dyrektora finansowego co chwilę ktoś przychodzi z pytaniem o opinię, co chwilę coś nowego musi policzyć, zawsze wtedy pojawia się pokusa, aby to liczyć stale i przekazywać pytającemu i innym w postaci wskaźnika. Tymczasem zwykle jest to jednorazowa sytuacja. Jednak jeśli ten wskaźnik powstanie, to on już – siłą bezwładności – pozostanie w firmowej komunikacji. Niepotrzebnie. Ciągle więc musimy walczyć z pokusą tworzenia nowych wskaźników.” – mówi Bartosz Radziszewski, partner Business Dialog.

CFO jest właścicielem procesu gromadzenia, przetwarzania i dystrybucji danych, jest odpowiedzialny za jakość informacji – danych zinterpretowanych – dostarczanych zarządowi czy innym decydentom. A co przesądza o tej jakości? „Przede wszystkim ich istotność. Dyrektor finansowy mający dostęp do setek danych musi określić ich istotność dla firmy, zanim przedstawi je dalej” – mówiła na spotkaniu Klubu Dyrektorów Finansowych „Dialog” w Lublinie Dorota Persona z firmy Standard. A istotne są te informacje, które są potrzebne do podejmowania decyzji. Czyli każdemu wedle decyzji, które podejmuje, włącznie ze sobą samym.

Podstawowy zestaw pytań do adresata wskaźników i raportów:

  1. Jakie decyzje podejmuje?
  2. Za co odpowiada?
  3. Co kontroluje bezpośrednio?
  4. Jakie są jego priorytety?
  5. Jakie są jego cele?
  6. Jakich informacji się od niego oczekuje?

Często liczymy na to, że gdy pracownicy czy kierownicy dostaną nowy wskaźnik pomagający ocenić efektywność ich pracy, to będą myśleć, jak usprawnić swoje czynności i procesy, ale jest  inaczej – ludzie przede wszystkim poszukają w nim luk, żeby jak najmniejszą energię włożyć w jego osiągnięcie.

Na wyższych stanowiskach menedżerskich, np. CFO, często tworzymy wskaźniki, które w naszej intencji mają pomóc poprawić funkcjonowanie obszarów, procesy, wynik firmy. Uważamy, że na niższych szczeblach też będą wskazówką do usprawnień. I ludzie się do tego wezmą. Jednak ludzie są mądrzy, więc nie chcą sobie utrudniać życia. Jeśli celem jest dowiezienie wskaźnika, to go dowiozą najłatwiejszą drogą, a nie okrężną i wyboistą.

Pracownicy w akordzie pracują średnio 30% mniej niż mogliby. Nawzajem się pilnują, aby nikt się nie wychylał.

Trafnie podsumował ten temat Michał K. Błeszyński, audytor, mentor w EY Academy of Business: „Działy operacyjne powinny otrzymać tylko takie wskaźniki, które im służą bezpośrednio do osiągnięcia celów oraz takie, które związane są z tym, co trzeba poprawić w ich procesach. Dyrektor finansowy natomiast powinien mieć w większym stopniu opomiarowane procesy i obszary, aby monitorował wskaźniki operacji i aby uzyskiwał obraz całej firmy. Chodzi o to, aby finanse nie zmuszały biznesu do nadmiernego raportowania, natomiast finanse miały nadzór nad biznesem poprzez własne wskaźniki.”

Mówiąc najkrócej: każdy ma inny cel biznesowy, a dyrektor finansowy je uwspólnia. Co przede wszystkim powinien mierzyć dzisiaj? Krótka lista

  1. Płynność finansowa. Ile i kiedy muszę mieć gotówki, ile wydawać, aby zrealizować potencjał firmy, a jednocześnie nie naruszać zasobów koniecznych na okoliczność nieoczekiwanych okazji lub strat?
  2. KPI związane z marżowością. Obecnie mniej ważne są te związane z obrotami.
  3. Rentowność na produktach, klientach, kanałach sprzedaży, śledzona na bieżąco
  4. Koszty i inwestycje

Właściciele często w ogóle nie kierują się raportami i wskaźnikami, przygotowanymi w finansach, uważają, że „wiedzą lepiej”, a obraz w liczbach to jest tylko jedna z kilku wersji prawdy.

Nawet w wielkich firmach, z profesjonalnym zarządem, decyzje stosunkowo małej wagi są podejmowane po głębokich analizach i uwzględnieniem wymowy wskaźników, a decyzje wielkiej rangi – nowe rynki, przejęcia – są wynikiem „rzutu monetą”.

Podsumowując, strategią i psychologia rządzą istotnością wskaźników. Istotne są te, które potrzebne są do decyzji, które podejmuje dana osoba oraz te, od których zależy jej subiektywnie pojmowane bezpieczeństwo w firmie. A właściciele – sami są sobie sterem.

Iwona D. Bartczak